wtorek, 29 lipca 2014

Oczywiście, przegapiłam swoje dziesięciolecie.

[...] dla nas, piszących, pisanie jest za każdym razem szaleńczą, ekscytującą przygodą, przeprawą malutkim czółnem przez pełne morze, samotnym szybowaniem w kosmos.

H. Hesse

Coś w tym jest, prawda? :)

sobota, 26 lipca 2014

Płot pomalowany. Została już tylko furtka (w innym miejscu), której nie domalowaliśmy w roku ubiegłym. Teraz pewnie zabiorę się za balkon. Od wiosny myślę o jego gruntownym remoncie, ale jakoś wciąż nie było czasu. Może teraz się uda? Ale to już chyba po naszym powrocie znad morza. Przyszły tydzień bowiem zapowiada się wyjazdowy. Wiele spraw trzeba przecież ogarnąć przed urlopem. No i jeszcze to nieszczęsne pracowe spotkanie przy obiedzie. ;) 

piątek, 25 lipca 2014

Niewiele do szczęścia pot­rze­ba: trochę pias­ku, morza, nieba... 

J. I. Sztaudynger

Umówione dwa tygodnie temu spotkanie doszło do skutku. Co prawda z jednodniowym opóźnieniem, ale ważne, że w ogóle. :)

Tradycyjnie M. zagadała nas wszystkie, ale i tak ubawiłyśmy się setnie, co udało się przede wszystkim dzięki unikaniu typowo szkolnych tematów.

A. i J. stwierdziły, że jestem spokojna i mniej spięta, a w moich oczach błyszczą promyki radości. Chyba coś w tym jest, bo staram się nie roztrząsać swoich problemów i patrzeć na świat przez różowe okulary. Wszak marudzenie nie sprawi, że wszystko stanie się lepsze. Wręcz przeciwnie.

Dwa dni odpoczęłam (z powodu deszczu) od malowania płotu. Zrobiłam więc porządki w domu, dokończyłam ostatni protokół, przeczytałam kolejną książkę H. Cygler, zaczęłam przygotowania do napisania pracy zaliczeniowej, przycięłam krzewuszkę i znów sięgnęłam po Ziemiomorze. Dziś słońce przebłyskuje zza chmur (co prawda jeszcze bardzo ciemnych), więc jest (?) szansa, że uda mi się wrócić do mojej pracy twórczej. ;) A zostały już tylko 3 przęsła.

Natomiast w przyszłym tygodniu o tej porze będziemy na urlopie. No, przynajmniej w pociągu wiozącym nas na letni wypoczynek. :) Oby tylko pogoda dopisała. Nie musi być upalnie, ale słoneczko byłoby mile widziane. Ale będzie, co ma być. Najwyżej cały urlop nad morzem spędzimy w gotyckich kościołach. ;)

sobota, 19 lipca 2014

Coraz częściej w mojej głowie pojawia się myśl, że tak niewiele wiem o Jej obecnym życiu. Ona się nie odzywa, to i ja milczę. I tak mija czas.

Wiem, ludzie przychodzą i odchodzą. A jednak żal.

piątek, 18 lipca 2014

Nade mną (i chyba trochę we mnie, choć zupełnie inna) przeszła burza. Powietrze w końcu przestało być ciężkie i nie do wytrzymania. Wreszcie można odetchnąć. Uśmiechnąć się. I wrócić do pracy. :)

Coraz intensywniej myślę o urlopie. W wolnej chwili przeglądam przewodniki, wynotowuję miejsca warte odwiedzenia, oglądam zdjęcia. Z sentymentem wspominam również ubiegłoroczny pobyt w Jastrzębiej Górze i Trójmieście.

Wieczorem podjechaliśmy na dworzec, by zobaczyć nasz pociąg. Miał 6 minut opóźnienia. Kuszetki były niemal puste. Pewnie zapełniły się w dalszej trasie.

Zauważyłam pewne pozytywne zmiany, jakie zaszły na stacji od ostatniego mojego tam pobytu: oddano do użytku odnowione przejścia podziemne oraz odmalowano pasy bezpieczeństwa. Dzięki temu dworzec już nie wygląda tak upiornie, choć do dawnej świetności wciąż mu bardzo daleko.

A że praca jest przyjemnością i przywilejem, idę popracować... albo poopalać się, jak kto woli. :)

PS W świecie coraz straszniej. Wygląda na to, że "konflikt" przemienił się w "regularną wojnę". Najgorsze, że w wyniku tych działań bezsensowną śmierć poniosło 80 niewinnych dzieci. [']

czwartek, 17 lipca 2014

Wczoraj odwiedziła nas kuzynka J. ze swoją sześcioletnią pociechą. Akurat kończyłam malować pewien fragment ogrodzenia. Opowiedziałam więc kuzynce historię dotyczącą tego malowania.

- Skoro sobie wymyśliłam, to i wykonać muszę sama- stwierdziłam na koniec. 

Całej rozmowie przysłuchiwała się mała M.

- Ale to powinno być inaczej- powiedziała nagle. Ciocia wymyśliła jak pomalować, wujek powinien malować.

;)

Proste? Proste. Chyba poproszę M. o udzielenie kilku lekcji z właściwego podejścia do pracy i życia w ogóle. ;)

środa, 16 lipca 2014

Imię szefowej, wyświetlające się na telefonie, może oznaczać tylko jedno: praca! W dniu wyjazdu nad morze czeka mnie spotkanie. W zastępstwie. Jeśli dobrze skojarzyłam nazwisko pani, z którą to spotkanie ma się odbyć, już się boję. ;)

...

Prace malarskie postępują... baaaardzo powoli. Albo deszcz, albo upał taki, że trudno wytrzymać. Jeszcze trochę a moja skóra stanie się czarna.

...

P. dostał się do wymarzonego technikum. A tak niedawno był małym chłopcem, któremu trochę pomagałam w nauce. Dzieci rosną, dojrzewają, i tylko ja wciąż czuję się jak dwudziestolatka. ;D

...

W przyszłym tygodniu minie dziesięciolecie mojego tutaj pisania. Niesamowite!

...

Po raz kolejny okazało się, że posiadam talent... strzelecki. Kiedyś świetnie poradziłam sobie z pistoletem, teraz z łukiem. Może powinnam to jakoś wykorzystać? ;)

...

Czytam Ziemiomorze. Najczęściej rano, po przebudzeniu, i wieczorem, tuż przed snem. Czarnoksiężnik z Archipelagu bardzo mi się podobał, ale dopiero Grobowce Atuanu całkowicie mnie pochłonęły. Jeśli kolejne części będą równie dobre albo jeszcze lepsze, zrozumiem fascynację tak wielkiej grupy ludzi twórczością U. K. Le Guin. Co więcej- sama do fanów pisarki dołączę. :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 230