-Po co ci taka operacja na otwartym sercu?- spytał. -Widocznie jest mi do czegoś potrzebna- odrzekłam. Może chcę się dowiedzieć o sobie czegoś, czego nie wiem. Czasami trudno mi siebie zrozumieć, co więc mówić o innych. M. Nurowska
piątek, 19 marca 2010

Ostatnio zachwycają mnie: kosmetyki Bielendy z serii "Powitanie z Afryką" oraz reklama Vibovitu. :)

21:14, aspazja1981
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 marca 2010

1. Jaki bohater/ka książkowy wkurzał Cię najbardziej? Dlaczego? Bruździł w wątkach, czy też charakter miał obrzydliwy, czy nos garbaty?

Hmm, nikt taki nie przychodzi mi do głowy. Pewnie dlatego, że zawsze miałam słabość do czarnych charakterów. Chociażby w powieściach Nienackiego o Panu Samochodziku- uwielbiałam p. Tomasza, jednocześnie darząc niewymowną sympatią jego najzacieklejszego rywala: Waldemara Baturę. :)

2. Co robisz, by opamiętać się przed kupieniem kolejnej (i kolejnej, i kolejnej, i kolejnej) książki podczas wizyty w empiku czy innym przybytku pokus? (tak, drodzy państwo, oczekuję porad :))

Nic nie robię. Po prostu kupuję. :) Ewentualnie omijam tego rodzaju sklepy. :)

3. Gdzie czytasz? W łóżku, foletu, tramwaju, toalecie, przy biurku, kawie, śniadaniu, przed snem, w pociągu?

Najczęściej w łóżku, przed snem. Ale zdarza mi się też przy biurku, siedząc w moim wygodnym, obrotowym fotelu. Parę razy w życiu, podczas poprzednich studiów, zdarzyło mi się też czytać w pociągu. A jeśli już mowa o tamtym okresie- sporo książek (głównie "naukowych") przeczytałam w czytelni głównej Biblioteki Śląskiej. :)

4. Jaką książkę poleciłbyś mnie? Dlaczego?

Następną rzecz na liście Jill Smolinski. Dlaczego? Bo June jest tak samo pozytywnie szalona jak Ty, chce zmienić świat, jednocześnie dobrze się przy tym bawiąc, no i najważniejsze- odnajduje to, czego szuka w tym, co ciągle miała przy sobie, na wyciągnięcie ręki, tylko tego nie dostrzegała. :)

piątek, 05 marca 2010

Miło mi się zrobiło, kiedy Szefowa chwaliła dziś moje- już nie moje dzieciaki. Zdaję sobie sprawę, że to głównie ich zasługa, ale trochę się pocieszam, że jakiś minimalny wkład w ich edukację i nastawienie do nauki miałam i nadal mam. Zatem może jednak do czegoś się nadaję i mnie nie zwolnią? ;-) W ogóle dziś był chyba jakiś dobry dzień dla zwierząt (czyli mnie ;-) ), bo dzieciaki były wyjątkowo spokojne i miały świetne nastroje. Dwie godziny lekcji i kółko upłynęły zatem w nadzwyczaj szybkim tempie i nawet pomyślałam sobie, że będzie mi ich brakować. Stuknięta sentymentalistka! ;D

O dwóch wcześniejszych lekcjach i tych godzinach spędzonych w szkole po swoich zajęciach nie potrafię wyrazić się tak entuzjastycznie. Niestety.

Próba ograniczania kalorii wspomagana dopalaczami różnego rodzaju trwa. Czuję się nieco lepiej, tylko w dłonie mi zimno. Tak jakoś.

Jutro pierwsze zajęcia. Staram się nie wyglądać jak skazaniec. ;D

czwartek, 04 marca 2010

Sprawdziłam dokumenty aplikacyjne i opisy przeżyć wewnętrznych oraz notatki i zadania w zaległym zeszycie. Zostały mi jeszcze sprawdziany jednej z klas, ale to już chyba nie dziś. I tylko zastanawiam się, czy zabierać się za to jutro, czy jednak zostawić na następny tydzień? ;-) Weekend, jak wiadomo, odpada.

Poza tym uświadomiłam sobie, że sesja egzaminacyjna przypadnie na okres rozliczeniowy, tzn. koniec roku szkolnego. Będę musiała opracować jakiś plan pracy i rygorystycznie go przestrzegać. Już to widzę! ;-))

Wciąż oswajam się z wodą. Pływaniem swych basenowych wygibasów jeszcze nazwać nie mogę, ale myślę, że jestem na dobrej drodze. Kto wie, może jeszcze będzie ze mnie sportowiec? ;D

poniedziałek, 01 marca 2010

Basen z falą, dwie sauny ('"sucha" i "mokra"), jacuzzi z morską wodą, inhalacje solankowe w sobotę, a w niedzielę- długi spacer. Tak zakończyłam ferie.

Powrót do pracy był przyjemny- poza jednym "incydentem", który dość poważnie wzburzył emocje wśród członków kadry. Ciekawe, co z tego wyniknie? Wyścig szczurów? Chora sytuacja.

Sprawdzam poprawy sprawdzianów. Nie zmieniłam ani jednego zadania/ polecenia, a błędów wciąż mnóstwo. Opad rąk.

Czarne koła w kalendarzu uzmysławiają mi, że to "już". I cieszę się, i boję.

Następna rzecz na liście ciekawa. Choć liczyłam na nieco ambitniejszą treść. Na urlop świetna.

czwartek, 25 lutego 2010

Dziś zaszalałam. I czuję, że było mi to potrzebne. Miast sprawdzać rozprawki, zawiozłam Teściową do kuzynki J. i pojechałam do miasta, a tam... kupiłam kilka ciuchów, dwie pary korali i trzy książki. ;-) No i spotkałam się z P. Wypiłyśmy herbatę, zjadłyśmy ciasteczko i gadałyśmy, gadałyśmy, gadałyśmy...

A teraz zamiast pracować, podczytuję Jill Smolinski. I czuję, że jej książka mnie pochłonie. Dawno już nie czytałam czegoś wykraczającego poza kanon lektur szkolnych.

Przyjemny dzień, przyjemny wieczór. Mmm... :)

środa, 24 lutego 2010

Sprawdziłam wszystkie zadania otwarte, poza ostatnim- rozprawką. Kilka osób w ogóle jej nie tknęło, więc pracy mam nieco mniej, co z jednej strony mnie cieszy, ale z drugiej- wiadomo.

Koleżanka już sprawdziła swoją część. Podobno musiała postawić kiepskie oceny, przypuszczam, że u mnie będzie mniej więcej po równo: i tych lepszych i tych gorszych not.

Powinnam zdążyć do poniedziałku. Choć tak bardzo mi się nie chce.

Klamka zapadła. Znalazłam się na liście wraz z innymi 50 osobami. Plan wydrukowałam, czesne wpłaciłam. Zajęcia zaczynam w pierwszy weekend marca. Według harmonogramu mam więcej wykładów niż ćwiczeń czy laboratoriów, to nie powinno być tak źle. ;-)) Wśród ćwiczeniowców jest Pani, którą moja była Opiekunka straszy mnie od kilku miesięcy. Fajnie. ;-))

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 158
| < Marzec 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Baśnie i mity:
Coś dla ciała:
Coś dla duszy:
Coś dla polonisty:
Coś o górach:
Coś o Krakowie:
Duchowi Przewodnicy:
Fascynacje muzyczne:
@Kontakt:
Ludzie sms'y piszą ;-)
Na wspólnym, czyli:
Podwodne życie:
Pogodynka:
To lubię- kobiecym okiem:
To lubię- męski punkt widzenia:
W obiektywie:
Ważne:
Ważne 2:
Znani i podziwiani o sobie: