czwartek, 25 maja 2017

Intensywny czas. Mnóstwo pracy, a termin goni termin. Na szczęście jeszcze ogarniam to wszystko. Wieczorami staram się również wygospodarować nieco czasu na czytanie. Wówczas sięgam po prezent mojej Sis. W samochodzie natomiast wciąż słucham Mnicha. Chyba powoli zbliżam się do finału. Przynajmniej mam taką nadzieję. ;)

Od dziś mam nowego laptopa. Z prezentu bowiem korzysta J., a mój stary odmówił posłuszeństwa.

W weekend muszę stworzyć gazetkę. To ostatecznie przekonało mnie o słuszności wydania pieniędzy na nowy sprzęt. Obym nie żałowała. :)

Mam nieco ponad tydzień do napisania sprawozdania. Na samą myśl mnie odrzuca. Tym bardziej, że od jakiegoś czasu trudno mi się pisze. Trzeba będzie jednak się zmobilizować.

Do wyjazdów (tak, było ich więcej niż jeden) jeszcze wrócę. Chyba. ;)

czwartek, 11 maja 2017

Aura nieco bardziej wiosenna. Chyba wreszcie da się popracować w ogrodzie. O ile o szesnastej wciąż będzie tak ładnie. 

...

Kolejna praca twórcza mnie czeka: zaproszenia- zlecenie szefowej gimnazjum.*

...

Coraz trudniej znaleźć chętną osobę do opieki podczas wyjazdu z uczniami. Kończy się na tym, że zwykle jadą ci sami nauczyciele. Przykre to.

...

Obiecałam wpis o wyjeździe. Może w weekend wreszcie uda mi się nad tym przysiąść. 

...

Pora do pracy. Zostało 29 dni. 


*Wieczorem: Początkowo miałam stworzyć tylko 6 zaproszeń, ostatecznie musiałam ich wykonać 20. Na szczęście wena mnie nie opuściła i dałam radę sprostać temu zadaniu. ;)

Kilka dni później: Wykonałam kolejne 16 zaproszeń. Mam nadzieję, że to już koniec. 

poniedziałek, 08 maja 2017

Kolejne spotkanie autorskie za mną. To było bardzo przyjemnie spędzone popołudnie. :) Oczywiście, nie obyło się bez kupienia książki i autografu. :) Moja lista lektur rośnie w zastraszającym tempie. ;)

*Zdjęcie organizatorów spotkania

czwartek, 04 maja 2017

Weekend, nawet przedłużony, ma to do siebie, że zawsze mija zbyt szybko. Dziś powrót do szarej rzeczywistości. :-) Jednak po tak wielu wspaniałościach, jakie widzieliśmy, oraz po przeczytaniu "Chaty" mam wrażenie, że już nic nie będzie takie jak przedtem. :-) 

niedziela, 30 kwietnia 2017

Pozdrawiam z Jakuszyc, czyli końca Polski, a chyba i świata, bo tu to nawet wiosna zapomniała, że ma przyjść. ;)

Więcej napiszę po powrocie do domu. Dziś tylko dwa słowa: jest fantastycznie! :)

czwartek, 27 kwietnia 2017

Powinnam pakować walizkę, ale właśnie skończyłam sprawdzać uczniowskie prace i czuję się ledwo żywa. Ostatnio coraz trudniej cieszyć się czymkolwiek. Oby wyjazd pomógł odetchnąć i przywrócić równowagę.

środa, 26 kwietnia 2017

Od kaszlu boli mnie w boku. Chyba pora zrobić badania. Tylko kiedy?

Jutro po lekcjach wybieram się na zakupy. Nieco rzeczy będzie nam potrzebnych podczas wyjazdu, w inne muszę zaopatrzyć teściową, aby pod naszą nieobecność niczego jej nie zabrakło. Potem będzie trzeba spakować walizkę, wszak już pojutrze jedziemy. 

Wczoraj przeczytałam Japońskiego kochanka. To cudna książka, refleksyjna, dająca do myślenia, po jej skończeniu długo nie mogłam zasnąć, a rano obudził mnie stres przed dzisiejszym dniem. Chyba nadal mnie trzyma, bo nie chce mi się spać. Do tego J. przekazał mi niezbyt dobrą wiadomość. Oby się nie okazało, że w przyszłym roku będę musiała szukać dodatkowego zatrudnienia, a tak liczyłam na tych kilka spokojnych miesięcy. Może jednak nie warto martwić się na zapas?

Koniec z kupowaniem książek! Teraz mam dodatkowy argument.

Ech, pora spać. Podobno ranek zawsze jest lepszy od wieczoru...

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Cztery dni do wyjazdu, trzydzieści dziewięć do końca roku szkolnego. :)

Pogodę na weekend zapowiadają taką sobie, ale chyba nic mnie nie powstrzyma przed wyjazdem. Aż się boję, co to będzie po powrocie, gdy zniknie ten cel życia. ;)

Mój brat już prawie spakowany. J. też, ale na inny wyjazd, szkoleniowy. Ja póki co żyję wywiadówką i konkursami. Walizkę zamierzam spakować w czwartek. Najwyżej wypełnię ją książkami i cały majowy weekend będę leżała pod kocykiem, czytała i słuchała bębniących o szyby kropel deszczu. ;) Mam jednak nadzieję, że choć trochę uda się pozwiedzać okolicę. Marzy nam się Czocha, Kliczków, Świeradów, może Karpacz czy Harrachov. Zobaczymy, co z tego wyniknie. :)

Z pewnego znanego i popularnego marketu ;) przywiozłam dziś kolejne książki. To już jakiś obłęd! Cóż, obym tylko takie problemy miała. ;) Tym razem skusiłam się na Lolitę (w tutejszej bibliotece jakoś trudno zastać tę pozycję) V. Nabokova, Chatę W. P. Younga oraz Azyl... D. Ackerman. Ostatnio ciągnie mnie do książek, które zostały zekranizowane. Bo dobrze mieć porównanie. :))

Poszłabym do kina. 

niedziela, 23 kwietnia 2017

Przeczytałam raport z czytelnictwa za miniony rok. Zastanawiam się, kogo ci ankieterzy pytają o przeczytane książki? Nie twierdzę, że wszyscy czytają, ale wydaje mi się, że stan czytelnictwa poprawia się z roku na rok. A może to tylko ja jakimś cudem trafiam na czytających ludzi?

W piątek byłam na spotkaniu z Olgą Rudnicką. :) Poszłam "w ciemno", bowiem nie czytałam jeszcze żadnej książki tej pisarki, do tego niemal z gorączką, ale nie żałuję, bo było FANTASTYCZNIE! :)) 

Dwie i pół godziny minęły jak z bicza strzelił. Były momenty, że uśmiałam się jak norka. ;) I oczywiście wyszłam z 2 książkami pod pachą (każda za 20 zł, więc zaoszczędziłam, haha). Teraz muszę nadrobić zaległości. :)

Szkoda, że w mojej okolicy tak rzadko dochodzi do spotkań z pisarzami. Następne jednak ma odbyć się już na początku maja, więc zrobię wszystko, by tam pójść, choć i twórczości tej pani nie znam, ale nie szkodzi, ważne że się odmóżdżę, ukulturalnię, czyż nie? :) 

Z okazji dzisiejszego święta wszystkim Książkoholikom życzę wspaniałych lektur! :)

*Zdjęcie organizatorów spotkania

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 279