|
piątek, 13 stycznia 2012
Trzeba będzie pójść do fryzjera i pomyśleć o jakiejś sukience. Spotkanie z "wyższymi sferami" zobowiązuje. :/ Poziom stresu, póki co, nie jest wysoki, ale do końca miesiąca pewnie zejdę na zawał. Jestem całkowicie aspołeczna, jeśli chodzi o kontakty z dorosłymi ludźmi. Czy to można jakoś wyleczyć? ;-) Za nic w świecie nie chciałabym być żoną dyrektora, kierownika czy innego dygnitarza.
czwartek, 12 stycznia 2012
-Twoją klasą jest 4a?- zagaduje mnie S. na jednej z przerw. -Tak. A co się stało?- pytam myśląc, co też znów mogli zbroić ci moi niesforni wychowankowie. W dodatku- dzień po wywiadówce. -Prosili, bym przyszedł na zabawę karnawałową. I z nimi zatańczył. A najlepiej, bym zrobił to z tobą. Potem jednak sobie przypomnieli, że masz męża i mógłby ci się ten pomysł nie spodobać. Biuro matrymonialne czynne 8h na dobę. ;-))) Powinnam z nimi porozmawiać? ;-)
środa, 04 stycznia 2012
Wzięłam udział w konkursie. Wykorzystałam w tym celu wcześniej napisaną recenzję "Czeskiego błędu", którą nieco zmodyfikowałam, i teraz czekam na wyniki. Najwyżej odpiszą mi, że bardziej nadaję się do wypasania owiec na górskiej hali niż do pisania jakichkolwiek tekstów. ;-) Jakoś to przeżyję.
poniedziałek, 02 stycznia 2012
Kilka dni temu "odkryłam" piosenkę SDM- u. Utwór, który nie wiedzieć czemu, wcześniej jakoś nie wpadł mi w ręce (w uszy?). "Samotni jak gwiazdy". Taka dedykacja dla mnie samej na ten rok, chyba. PS Słuchając tej piosenki, przypominają mi się utwory Małżeństwa z Rozsądku. Epigonizm czy nie- i tak lubię. :)
niedziela, 01 stycznia 2012
Niby zwykły, a jednak nadzwyczajny. Instrument przemierzający epoki, ukazujący ich klimat i wpływ sztuki na człowieka. Nadzwyczajny, bynajmniej nie przez wzgląd na swą barwę, ale uczucia, które towarzyszyły jego tworzeniu. Dlatego właśnie chęć rozebrania skrzypiec na części przez Evana Williamsa, by zobaczyć, jak zostały zrobione, nie przyniosłaby oczekiwanych rezultatów. Nauka i supernowoczesne techniki badań bowiem nie zawsze mogą odpowiedzieć na podstawowe pytania. Anatomia i inne dyscypliny wiedzy rozwikłały klika zagadek związanych z naszą egzystencję, ale człowiek wciąż pozostaje dla nas tajemnicą. Nadzwyczajny, bo przemierza świat, przechodzi z rąk do rąk, wiele razy unika zniszczenia i zapomnienia, aż w końcu trafia do kogoś, dla kogo historia skrzypiec ma ogromne znaczenie. Do kogoś, kto bez trudu potrafi dostrzec ich wyjątkowość. Do kogoś, kto chce je podarować komuś wyjątkowemu. I tak oto historia zatacza koło. Pierworodne dziecko otrzymuje ten wyjątkowy dar serca. Mając takiego ojca, trudno sobie wyobrazić, by dziewczynka nie umiała docenić prezentu. I odpowiednio go wykorzystać. A czyż nie takie było zamierzenie Nicolo Bussottiego- genialnego włoskiego lutnika? Film mnie urzekł. Choć- przyznaję- obawiałam się rozczarowania. Ale ja filmy oglądam przez pryzmat emocji, raczej kiepski ze mnie krytyk. ;-) Szczegóły, dotyczące treści dzieła François Girarda, można przeczytać na Wikipedii. Po zapoznaniu się z opisem nie trzeba już oglądać samego filmu. ;-)
piątek, 30 grudnia 2011
Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają są inni co się nawet po ciemku odnajdą bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej są i tacy co się na zawsze kochają można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie ks. J. Twardowski Dawno temu, będąc nieopierzoną studentką pierwszego roku, podjęłam się interpretacji tego utworu. W swej naiwności sądziłam, że tak o poezji księdza Twardowskiego, jak i o miłości, wiem już wszystko. Za pracę otrzymałam piątkę (pierwszą na studiach), a w komentarzu pani doktor napisała coś o dojrzałych poglądach, ale dziś uśmiecham się tylko na to wspomnienie. Z wyrozumiałością, jaką może stać kobietę w stosunku do podlotka, którym wówczas byłam. Sentyment do utworu jednakże pozostał. Kseni mi o nim przypomniała, zatem Jej go dedykuję. :-)
czwartek, 29 grudnia 2011
"Nie wiem, czy się pan ze mną zgodzi, według mnie pamięć jest takim lecącym do nas światłem dawno zgasłej gwiazdy. Czy niechby tylko naftowej lampy. Tyle że nie zawsze jest w stanie do nas dolecieć za naszego życia." W. Myśliwski "Jak światło prawda oślepia. Natomiast kłamstwo jest niby piękny zmierzch, co ukazuje każdy przedmiot w wyrazistym świetle." A. Camus
środa, 28 grudnia 2011
SPA musiałam odmówić. J. leży w łóżku, choć oczywiście jutro i w piątek idzie do pracy (bo koniec roku), ale saunowanie i masaż muszą pójść w odstawkę. Czemu mnie to nie dziwi? Katowice zdecydowanie nie są już moim miastem (o ile kiedykolwiek mogłam je tak nazywać). Wiele rzeczy mogłabym znieść, ale brak kafejki w Empiku? Nigdy! "To tak, jakby zabrano mi część mnie". No właśnie. Mimo wszystko- było sympatycznie. Jak zawsze. Dzięki, Sis!
wtorek, 27 grudnia 2011
Najpierw była wigilia z klasą. Obawiałam się tego spotkania, ale- poza małymi incydentami- przebiegło w dość miłym klimacie. Dzieci postarały się o świąteczny wystrój sali i pięknie przygotowały stół. Oczywiście musiałam nimi pokierować i nieco hamować ich wybuchowe charaktery, ale ostateczny efekt wart był włożonego wysiłku. Przy stole zabrakło N., która jeszcze znajduje się w szpitalu, natomiast K. na szczęście czuła się na tyle dobrze, że mogła pojawić się na klasowej wigilii. Tegoroczne jasełka, przygotowane przez I., bardzo mi się podobały: współczesne, refleksyjne. Takie do śmiechu i do łez. Wigilia pracownicza minęła tradycyjnie. Choć nastroje w tym roku nieco spokojniejsze. A może po prostu ich nie zauważyłam? Wszak przez 4 miesiące byłam pochłonięta rozwiązywaniem konfliktów w klasie i... swoimi problemami. Przygotowania do świąt upłynęły bez szaleństw. Wystrój, owszem, powstał. Były też podstawowe porządki i zakupy, ale obyło się bez nadmiaru emocji. Nie to przecież w święta najważniejsze. Przed wigilią odwiedziłam moją chrześniaczkę i jej kuzynki. Cała trójka kochana, taka do zacałowania na śmierć. ;-) A same święta? W Wigilię tradycyjnie Pasterka, potem wspólne kolędowanie, odwiedziny rodziców i brata, spacer w deszczu i wspólne leniuchowanie. Zabrakło tylko śniegu. I... pozytywnych emocji we mnie. Dziś ciąg dalszy leniuchowania. Pierwszy raz od kilkunastu lat mam wolny czas w tym okresie remanentów. Dziwne uczucie. Zafundowałam więc sobie spacer do biblioteki i kilka książek do czytania w te szare dni. Jutro wybieram się do Katowic. Wreszcie udało nam się umówić z Sis na dawno zapowiedzianą podróż sentymentalną. :-) W piątek zaś razem z J. mamy w planach masaż i saunę. Mój prezent gwiazdkowy. W późniejszym czasie (może w ferie?) wybieramy się na 3 dni do Krakowa. Prezent J. Może uda mi się Go zaczarować Miastem. Mam wrażenie, że życie płynie gdzieś obok. Nawet nie wiem, kiedy upłynął ten czas od końca wakacji. Chyba jestem zmęczona. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Coś dla ciała:
@Kontakt:
Ludzie sms'y piszą ;-)
Na wspólnym, czyli:
Pogodynka:
To lubię- kobiecym okiem:
To lubię- męski punkt widzenia:
W obiektywie:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||