|
sobota, 21 listopada 2009
Zasnęłam o 21.00 jak małe dziecię. Obudziłam się kilka minut po 1.00. Wypiłam szklaneczkę wina i czekam aż mnie znów zmorzy sen. Nocne trwonienie czasu przed komputerem przypomina ten okres, kiedy "czwarta nad ranem" czy witanie świtu były normą.
czwartek, 19 listopada 2009
poniedziałek, 16 listopada 2009
W przyszłą sobotę parapetówka. Zastanawiam się nad sensem mojej tam obecności. Jakoś nie mam ochoty znów się naocznie przekonywać o tym, że nie potrafię się bawić, rozmawiać z ludźmi niezwiązanymi z moimi codziennymi, życiowymi doświadczeniami i cieszyć się szczęściem drugiego człowieka. Egotyczka. Egocentryczka. Egoistka. Moje imię, nazwisko i pseudonim. :/
niedziela, 15 listopada 2009
Dawno temu, będąc jeszcze młodym dziewczęciem, uwielbiałam wszystkich sławnych panów, o ile byli blondynami i nazywali się Patrick Swayze tudzież Chesney Hawkes. Jeden elektryzował mnie zdolnościami aktorskimi i tanecznymi, drugi- wokalnymi. Ches i jego głos wciąż tkwi w mojej głowie, bo nie od dziś wiadomo, że głos i gitara są dla mnie zabójczym połączeniem. Niezwykle niebezpiecznym.
piątek, 13 listopada 2009
Zobaczcie, jaka ładna pogoda zapowiada się na weekend- powiedziałam dziś do dzieci. To dlatego, że pani oddała nasze prace konkursowe- usłyszałam w odpowiedzi. Uśmiechnęłam się. Tak, ja też czasem wierzę, że posiadam magiczną moc. :) * * * Pierwsze wydanie gazetki sprzedało się w nakładzie 55 sztuk, co uważam za całkiem spory sukces. ;)) Najważniejszy jest jednak widok zadowolonych twarzyczek moich "podwładnych", debiutujących w roli redaktorów, którzy z zapałem zabrali się za przygotowywanie kolejnych materiałów. A pracy sporo, tym bardziej, że Dyrekcja zaproponowała zwiększenie objętości naszego "miesięcznika". :) * * * Powoli wrastam w tamtejsze środowisko. Znalazłam osoby, do których mam zaufanie i których interesuje coś więcej niż ilość cyferek na koncie bankowym. Zatem coraz rzadziej myślę o rezygnacji z pracy, co nie znaczy, że nie zdarzają się już żadne kryzysowe momenty. * * * Odcinam pępowinę. Tę, dzięki której do tej pory tak kurczowo trzymałam się mojej pierwszej szkoły. Sentyment pozostał, i wiem, że będzie mi potrzebna duża ilość chusteczek, kiedy już na stałe będę musiała opuścić jej mury, ale wiem również, że potrafię nieźle funkcjonować także w innym miejscu, a zatem poradzę sobie i bez gimnazjum. Tylko z dzieciakami trudno mi będzie się pożegnać.
czwartek, 05 listopada 2009
wtorek, 03 listopada 2009
Czytałam dziś w pociągu (tak, zostawiłam moje autko w połowie drogi między domem a K. i wsiadłam najpierw w autobus, a w drodze powrotnej- w pociąg) o wypaleniu zawodowym wśród nauczycieli. I znalazłam taki ciekawy cytat: "Wypalenie zawodowe jest nie tylko ważnym problemem indywidualnym, ale i społecznym. (...) wyczerpany zawodowo nauczyciel nie może służyć im [uczniom] ani wsparciem, ani przykładem. (...) Wyobraźmy sobie teraz, co czuje uczeń, pięć razy w tygodniu spotykając się z nauczycielem, który powinien być przewodnikiem po wiedzy, świecie i życiu, a: 1. zamiast uśmiechu- ma posępną i złą minę, 2. zamiast ciepłem i życzliwością- emanuje oziębłością i wrogością, 3. zamiast cierpliwości i pokory- okazuje wybuchowość i nerwowość, 4. zamiast wsparcia i pocieszenia- daje obojętność, lekceważenie, a nawet agresję, 5. zamiast fascynacji przedmiotem- ulega chaosowi, rutynie i monotonii." Zbyt często zapominamy, że dziecko to też człowiek... I widzi więcej, niż nam się wydaje. Przestałam być z siebie dumna. Ale to pewnie wynik tego kołowrotka, który mi los funduje. Zmęczenie materiału po prostu. Teściowa znów w szpitalu. J. nadal chory. Dzieci i dzieciaki wyjątkowo ruchliwe, niespokojne, kłótliwe i niezdrowo wręcz rozgadane. Nastroje wśród kadry również nie nastawiają optymistycznie do świata i ludzi. Do tego pobyt w K. dziwnie wytrącił mnie z równowagi. To już nie jest moje miasto, mój wydział, moje miejsce. Wchodząc do budynku, w którym to niby mam zgłębiać tajniki książki i czytelnictwa, czułam się jak intruz. I obawiam się, że to uczucie nie zniknie zbyt szybko. Jutro do pracy wraca M. Ale nie wiem, czy się zobaczymy, bo mam tylko dwie lekcje w gimnazjum, a potem jadę do dzieci. J. i A. milczą, a i widujemy się bardzo rzadko, w biegu. Mam więc wrażenie rozsypki naszego teamu. Ale być może to tylko ja zostałam z niego wykluczona. Wszystko wróciło na swoje miejsce. Byłam i nie ma mnie. Jak u Naborowskiego. Nic mi się nie chce. Czy to już choroba?
sobota, 31 października 2009
Jestem z siebie dumna. Sprawdziłam 17 próbnych sprawdzianów, 17 zadań domowych i tyleż samo paratestów gimnazjalnych. Ale zostało mi jeszcze: sprawdzenie 3 popraw sprawdzianu (chyba zrobię to podczas poniedziałkowego okienka ;-) ), ułożenie testu konkursowego z lektury i... napisanie własnego życiorysu. ;-) Przydałoby się też pomyśleć o gazetce, konkursie z Sienkiewicza i dyplomach. Ale to dopiero od wtorku, może środy. W poniedziałek wybieram się do lekarza, a we wtorek na wydział. Cieszę się i boję, chcę i nie chcę jednocześnie. Taka przekorna, kobieca natura. ;-) W domu szpital. Teściowa po operacji, a J. stał się smarkaty i pociągający. ;D O mojej kondycji psycho- fizycznej nie wspomnę, bo przecież "radzę sobie świetnie", nie? Dobrze, że mam ten blog. Gdyby nie on i ta możliwość przynajmniej od czasu do czasu napisania czegoś bez cenzury (prawie), już dawno bym oszalała. Zapomniałam już bowiem, co znaczy szczera rozmowa. I nie chodzi o to, że w relacjach z ludźmi jestem zakłamana, tylko po prostu nie zwierzam się. Primo- nie ma komu, secundo- jeśli ktoś taki jest, ma swoje własne problemy, tercio- coraz mniej mam ochotę wypłakiwać się w czyjś mankiet. Czasem jednak potrzeba wyrzucenia tego, co we mnie, jest tak silna, że prawie dusząca. Dlatego przepraszam TYCH, którzy tu zaglądają i muszą czytać te i tym podobne brednie. |
Ostatnie notki
Zakładki:
Baśnie i mity:
Coś dla ciała:
Coś dla duszy:
Coś dla polonisty:
Coś o górach:
Coś o Krakowie:
Duchowi Przewodnicy:
Fascynacje muzyczne:
@Kontakt:
Ludzie sms'y piszą ;-)
Na wspólnym, czyli:
Podwodne życie:
Pogodynka:
To lubię- kobiecym okiem:
To lubię- męski punkt widzenia:
W obiektywie:
Ważne:
Ważne 2:
Znani i podziwiani o sobie:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||