czwartek, 14 lutego 2019

Po ośmiu latach odkryłam, że Ziemia kłamstw ma swoją kontynuację. I to nie jedną! Wczoraj skończyłam czytać drugi tom Sagi rodziny Neshov i wiem, że czekają mnie jeszcze trzy części. Czy to będzie koniec? Trudno powiedzieć, gdyż piąty tom został wydany w zeszłym roku, więc autorka równie dobrze może właśnie tworzyć kolejną część. 

...

Zamówione w piątek albumy wczoraj udało się nam odebrać. Są cudne! 

...

Przeziębienie wciąż mnie się trzyma, ale mimo to jutro wyjeżdżamy na dwa dni w góry. Właśnie zarezerwowaliśmy pobyt w jednym z hoteli w Istebnej. Czekają nas narty (hehe), basen, spacer po górach i obżarstwo w okolicznych knajpach. ;) A tak naprawdę wystarczą nam zimowe widoki za oknem i jakiś dobry grzaniec. ;)) 

...

To już prawie dwa tygodnie mojego pobytu w domu, a do szkoły wciąż nie chce mi się wracać. Chyba pora szukać nowej pracy. :/

środa, 06 lutego 2019

Taka huśtawka nastrojów musiała skończyć się chorobą. Grzecznie więc leżę pod kocykiem, wygrzewam się, łykam proszki i oszczędzam gardło, żeby jak najszybciej pozbyć się chrypki. Bo z nią przecież nie ma żartów, nawet jeśli jest seksowna. ;) 

Weekend minął w wiosennej aurze, której niestety z racji choróbska nie mogłam za bardzo doświadczyć, za to poniedziałkowy ranek przywitał nas nawrotem zimy i to takiej przez duże "z". I znów tylko przez szyby mogłam podziwiać tę ogromną ilość śniegu, który pokrywał ziemię, krzewy i drzewa. Było baśniowo (choć pewnie powinnam napisać: epicko ;) )! Dziś biały puch leży już tylko na trawniku i nieodśnieżonym chodniku. Podobno wiosna idzie! Jak dla mnie może się wstrzymać do końca lutego, wszak od soboty zaczną się ferie zimowe, o których wielu już pewnie zdążyło zapomnieć, a my czekamy na nie jak na zbawienie. ;) 

W niedzielę tata obchodził 70 rocznicę urodzin. Uroczystość podobno była wspaniała, ale ja o tym, co tam się działo, mogłam tylko posłuchać. Cóż, bywa i tak. 

W styczniu skończyłam słuchanie Szeptów dzieciństwa A. Sakowicz i od tamtej pory śledzę historię miłosną Marysieńki i Sobieskiego. W związku z L4 mam jednak krótką przerwę od jeżdżenia samochodem, więc wróciłam do papierowych książek. Jednego dnia pochłonęłam Czasami kłamię A. Feeney i muszę przyznać, że ten literacki debiut naprawdę mi się podobał i jestem ciekawa czy autorka jeszcze coś napisze. Od kilku dni natomiast śledzę losy bohaterów Rosyjskiej zimy D. Kalotay i choć nie czyta się tej książki tak łatwo jak poprzedniej, to jednak robię to z wielką przyjemnością.

Wróciłam też do tworzenia albumów z naszych zeszłorocznych wyjazdów. Jeden już mi się udało skończyć. Drugi może zacznę jutro. Została mi także do zrobienia ostatnia (z trzech) fotoksiążek dla rodziców. Pewnie i z nią się uporam w najbliższym czasie.

Póki co zamykam to pudło i idę poczytać. :)

16:46, aspazja1981
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 stycznia 2019

Poprzedni tydzień był koszmarny. Napisałam na jego temat dość długą notkę, ale ostatecznie postanowiłam jej nie zamieszczać. Zbyt wiele smutku w niej było. Lepiej więc o tym zapomnieć. 

Niedzielny popołudniowo- wieczorny wypad w zimowe góry wrócił pozytywne myślenie i uśmiech na twarzy, a tego było mi trzeba. 

Śniegu w górach jest naprawdę mnóstwo. W którymś momencie, robiąc zdjęcie, zapadłam się po uda, a pewnie gdybym poszła dalej, byłoby go jeszcze więcej! Ośnieżone choinki i drzewa tworzyły magiczny krajobraz. Sople zwisające z dachu schroniska, skrzypienie śniegu pod stopami, zaróżowione od zachodu słońca niebo oraz światła domów widziane w dole! Tak, to Narnia w swym cudownym, zimowym wydaniu! W podziwianiu tych wszystkich cudowności nie przeszkadzał nawet wiatr, który mógłby być przeszywający i dokuczliwy, gdyby zabrakło odpowiedniego stroju. A tak tylko policzki nam poczerwieniały i nabraliśmy ochoty na dłużej i więcej! Któż nam zabroni marzyć, prawda?

Wczoraj zupełnie spontanicznie napisałam kilkanaście słów pod pewnym postem na fb i... wygrałam wejściówkę do kolejkowego świata miniatur! I cieszę się tym faktem tak bardzo, jakbym co najmniej literacką Nagrodę Nobla miała odebrać do końca marca. ;) Może uda się zabrać mamę na obiecaną wycieczkę i w ten sposób połączyć jedno i drugie?

Czytanie nadal mi nie idzie. Pozaczynałam kilka książek i tak leżą sobie na rogu łóżka, czekając na lepsze czasy. Tylko audiobook na dłuższą chwilę potrafi przykuć moją uwagę. Dobre i to! Anna Sakowicz napisała naprawdę wspaniałą historię. Niby szarą i zwyczajną, a jednak tak niecodzienną i prawdziwą! 

Wróciłam do oglądania filmów, które powstały na podstawie książek. Mam już za sobą Wybór, dziś zaczęłam Pamiętnik, czyli póki co wybieram obrazy oparte na powieściach N. Sparksa. Cóż, ambitna kinematografia to zapewne nie jest, ale przecież nie zamierzam się katować i dodatkowo utrudniać sobie życia, które już i tak do najłatwiejszych nie należy. 

Jutro czeka mnie kolejny długi dzień. Zadań i planów mnóstwo, mam nadzieję, że wszystkie uda się zrealizować. Potem będzie już prawie weekend! Tym bardziej, że w czwartek mam tylko 1 lekcję, później jadę z dziećmi do kina. O piątku w ogóle nie warto wspominać. ;) Coraz bliżej ferie, coraz bliżej ferie! :)))

wtorek, 15 stycznia 2019

Ostatnio tak zmęczona byłam chyba rok temu, aczkolwiek wydaje mi się, że tamte odczucia nijak mają się do obecnych. Przechodzę kryzys. Oczywiście, próbuję sobie z nim radzić, ale jakoś nic nie pomaga: ani sauna, ani słuchanie audiobooka, ani tym bardziej remont łazienki. Nawet zima za oknem tylko na chwilę rozgrzewa moje serce. A muszę przyznać, że widok ośnieżonych choinek i drzew naprawdę zapiera dech w piersiach! 

Na ferie czekam jak na zbawienie. To nic, że w tym roku planów wyjazdowych brak, co więcej obawiam się, że poza jednodniowymi wagarami od domu na nic innego liczyć nie mogę, ale jakoś nieszczególnie mi to przeszkadza. Owszem, trochę zazdroszczę koleżankom wybierającym się nad morze, ale postanowiłam delektować się tymi 2 tygodniami urlopu i zwyczajnie nic nie robić. Ot, wyśpię się, może coś poczytam, obejrzę jakiś film, pobawię się z psami, pójdę na spacer, ewentualnie w końcu uporządkuję moją biblioteczkę. Nic na siłę! Oby tylko podładować wyczerpane akumulatory, żeby do wakacji wystarczyło... albo przynajmniej do majówki. 

Ech, pora spać, bo jutro kolejny długi dzień. Może jakimś cudem rano poczuję się lepiej?

23:10, aspazja1981
Link Komentarze (2) »
czwartek, 03 stycznia 2019

Po miesiącu przerwy wróciłam do słuchania audiobooka. Tym razem sięgnęłam po Szepty dzieciństwa A. Sakowicz, które zaczęłam już jakiś czas temu, chyba w listopadzie, ale jakoś nie po drodze było mi ani do tej historii, ani do słuchania. 

W domu natomiast ściągnęłam kolejną książkę z półki mojej biblioteczki. Znam już dwie powieści A. J. Szepielak, teraz przyszła pora na Wspomnienia w kolorze sepii. Po jej przeczytaniu może znów sięgnę po coś ambitniejszego?! :) Póki co niespiesznie delektuję się światem przedstawionym oraz snuję przypuszczenia dotyczące tego, jak łączą się dwa opisane w książce wątki. :)

22:22, aspazja1981
Link Dodaj komentarz »

Święta się skończyły, więc zaczęła zima. Taka prawdziwa, ze śniegiem. :) Mimo że trasa do i z pracy trwa nieco dłużej, mimo że trzeba odśnieżać samochód i podwórko- jest pięknie! :) Uwielbiam zimę tak bardzo, że wczoraj w końcu wybrałam się na spacer w towarzystwie J. i moich kijków, i przeszliśmy 5 km w niecałą godzinę. Jutro po pracy najpierw mam zaplanowaną wizytę u fryzjera, potem zamierzam znów pospacerować. Oby nie wydarzyło się nic niespodziewanego, co mogłoby zniweczyć moje plany!

wtorek, 01 stycznia 2019

44-46/2018

Podczas choroby teściowej w końcu zaczęłam czytać pożyczoną od koleżanki serię K. Michalak. Pochłonęłam ją w 7 dni, choć od dłuższego czasu za twórczością tej pisarki nieszczególnie przepadam. Seria mazurska tylko umocniła moje odczucia- owszem, książki pani Michalak czyta się łatwo i szybko, zakończenie drugiego tomu wbija w fotel, ale opisy scen łóżkowych co kilka stron naprawdę niczego dobrego do historii nie wnoszą, wręcz przeciwnie- są bardzo denerwujące, a główny bohater to już kompletna porażka.

47/2018

Siła perswazji Leigh Michaels, czyli sentymentalny powrót do harlequinów. Chyba mało mi było po powieściach K. Michalak. ;))

48/2018

Jeden wieczór w Paradise Magdaleny Majcher wydał mi się powtórką czytanej już kiedyś książki. Ogólnie nie polecam, choć czyta się szybko i to chyba jedyny plus tej powieści. ;)

49/2018

W prezencie gwiazdkowym otrzymałam 4 tom serii Kwiat paproci. Po dłuższej przerwie na początku trudno mi było wejść w świat Gosi, ale potem przepadłam z kretesem. No, prawie. ;) Najbardziej podobał mi się tom 1, następne przeczytałam bardziej z ciekawości, jak się ta historia skończy, ale muszę przyznać, że sporo przyjemności dał mi kontakt z bohaterami K. B. Miszczuk. Pewnie dlatego, że po przeczytaniu pierwszej części nastawiłam się na to, że seria ta nie należy do literatury wysokich lotów, ot zwykłe czytadełko, które pozwala nieco bliżej poznać słowiańską mitologię. Na koniec dodam, że takiego zakończenia się nie spodziewałam! 

50/2018

Chłopiec z burzy i inne opowiadania C. Thiele to kolejny gwiazdkowy prezent. Książka bardziej dla młodego czytelnika, ale mająca w sobie to COŚ. Najbardziej spodobały mi się dwa pierwsze opowiadania. Chłopca z burzy polecam także w wersji filmowej!

51/2018

Okruchy dnia Kazuo Ishiguro. Po obejrzeniu filmu bardzo chciałam przeczytać książkowy pierwowzór i wreszcie po niego sięgnęłam. Ciekawa historia napisana wspaniałym językiem. Ma się ochotę wyruszyć w podróż do Kornwalii. :) 

52/2018

Kolejny rozdział Agaty Kołakowskiej to książka, którą kupiłam podczas kwietniowego spotkania z autorką. To czwarta powieść tej pisarki, którą miałam przyjemność przeczytać. Ciekawa fabuła, dość wartka akcja, trzymanie czytelnika w napięciu, humor- to zdecydowane plusy tej książki. Dobra powieść na wakacje lub ferie. :)

Grudzień okazał się dla mnie bardzo łaskawy pod względem czytelnictwa. :)

21:20, aspazja1981
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 grudnia 2018

Eldka niedawno pokazywała swoją klasową choinkę, to i ja pochwalę się moją. Może nie taka piękna, może nie taka, jak ją sobie wyobrażałam, ale i tak jestem z niej dumna:

A teraz jeszcze element dekoracji, o którym tyle się tu rozpisywałam:

Zdjęcia zrobione na szybko, niezbyt mi się podobają, ale cóż- innych nie mam. ;)

sobota, 29 grudnia 2018

Czytam, bo tego mi trzeba. :) 

Dziś skończyłam pięćdziesiątą i zaczęłam pięćdziesiątą pierwszą powieść w tym roku, co wydawało mi się niemożliwe do osiągnięcia. Oczywiście, pod względem ilości przeczytanych stron nie zdołam dorównać mojemu zeszłorocznemu sukcesowi, ale i tak jestem zadowolona, zważając na towarzyszące mi od dłuższego czasu problemy z sięganiem po książki. 

Dobrze mieć kilka wolnych dni, prawda? :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 299